Z pomocą Pani Eweliny poprawiłam swoje wyniki cholesterolowe. Dzięki jej zaleceniom dieta stała się moim sojusznikiem w walce z wysokim poziomem cholesterolu. Widzę ogromną różnicę w samopoczuciu i mam teraz większą świadomość tego, jak dieta wpływa na moje zdrowie.
Agnieszka Anna J.
Niezwykła metamorfoza
Pani Patrycja pojawiła się w moim gabinecie w marcu 2022 roku. Niezapomniana przemiana, która miała miejsce przez następny rok, jest dowodem ogromnej siły Pacjentki. Choć liczne trudności życiowe stanęły na drodze ku celu, Pani Patrycja nie poddała się, wykazując niebywały hart ducha.
czytaj więcejZawzięta, uparta i konsekwentna — te cechy na pewno idealnie opisuję postawę Ani w walce o lepszą sylwetkę.
Ania zawitała u mnie w marcu, pełna obaw i niepokoju. Poradziła sobie jednak IDEALNIE. Nie odpuszczała nawet w trudnych chwilach, zaciskała zęby i nie ulegała pokusom. Czy było warto? Nie ulega wątpliwości — zdjęcia mówią same za siebie! :)

A co o wszystkim mówi sama Ania?
- Dlaczego rozpoczęłam kurację odchudzającą?
Zdecydowałam się na dietę, ponieważ pomyślałam, że jest to ostatnia deska ratunku dla mnie. Próbowałam chyba każdej diety, jednak szybko rezygnowałam i wracałam do starych nawyków. Głodówki powodowały szybki spadek wagi, a jeszcze szybszy efekt jojo. Uzależnienie od słodyczy wcale nie pomagało, powiedziałabym nawet, że się pogłębiało. Waga stała w miejscu albo szła do góry. Powiedziałam wtedy koniec, trzeba coś z tym zrobić... Kiedy jak nie teraz?!
- Co czułam przed wizytą?
Przed wizytą byłam sceptycznie nastawiona. Zastanawiałam się „Co jak znowu się nie uda?”, „Jak wytrzymam bez słodyczy?”, „Kiedy przygotuję te wszystkie posiłki?". Kiedy weszłam na wagę i wykonano pomiary mojego ciała, byłam w szoku. Nie wiedziałam, że jest tak źle, że tak bardzo się zaniedbałam. Po rozmowie i ustaleniach byłam przerażona, ale bardzo zmotywowana. Zapamiętałam słowa Pani Eweliny „Pani Aniu, to tylko 10kg, damy radę!” I tak też sobie powtarzałam...
- Jakie były pierwsze dni?
Początki diety były trudne, nikt w końcu nie powiedział, że będzie łatwo... Posiłki, mimo że bardzo smaczne, wydawały się za małe, a brak cukru powodował osłabienie, ogólne rozdrażnienie. Pierwsze tygodnie były dla mnie po prostu walką. Musiałam przyzwyczajać się do nowego trybu.
Po paru tygodniach mój organizm zaczął się przyzwyczajać do mniejszych i regularniejszych posiłków. Już przy drugim programie żywieniowym, posiłki były wystarczające, czasami nawet zbyt obfite. W końcu cukier i słodycze, bez których nie mogłam żyć, zniknęły z mojej głowy.
Nie, nie napiszę, że na zawsze. Zdarzały się zachcianki, ale kto ich nie ma?! :)
- Jak zmieniło się moje samopoczucie?
Efekty diety były dosyć szybko widoczne fizycznie, ale samopoczucie również bardzo się zmieniło.
Mam przede wszystkim więcej energii i chęci. Kiedy zobaczyłam, że opięte wcześniej ubrania stają się coraz luźniejsze, zaczęłam fotografować swoje postępy. Motywacja i chęci wzrastały jeszcze bardziej. Szczególnie miłe słowa znajomych, rodziny, a także cotygodniowy doping i pochwały ze strony Pani Eweliny, po wysyłanych pomiarach, dodawały ochoty do dalszych zmian. Kiedy doszłam już do upragnionej wagi, wcale nie chciałam przestawać. „Apetyt rośnie w miarę jedzenia... „ W końcu zaczęłam akceptować swoje ciało, co więcej zaczynam je lubić.
W końcu zmieniłam garderobę z rozmiaru 40 na 36 :-) Dla chcącego nic trudnego!


